piątek, 15 października 2010

Uff nareszcie weekend:)

Po okresie wzmożonej pracy zawodowej nadszedł czas na zwolnienie tempa...bo sezon już za nami,a jak to bywa w hotelarstwie jesień to przestój.Bardzo się cieszę ,że będę mogła trochę odpocząć ,a tym samym nadrobić wszystkie zaległości w domu...a mam ich sporo.Miałam tyle planów na lato (które uciekło niepostrzeżenie) i niewiele udalo mi się zrealizować,teraz mam nadzieję,że znajdę czas również na blogowanie,a także tworzenie wszelkiego rodzaju przydasiów:) Zazdroszczę mojej mamie siły i samozaparcia w tworzeniu tylu cudeniek,przy absolutnym braku czasu.Pewnie pochwalę się robótkami mojej mamy,gdy tylko ją odwiedzę i obfotografuję wszystko.Póki co mama zdaje mi relacje telefoniczne,a ja.....obrosłam w domowe lenistwo i aż mi wstyd,bo to nie leży w mojej naturze takie nicnierobienie......Dlatego od jutra..przez cały weekend oddaję się przyjemnościom twórczym.Tutaj troszkę moich dawno zaczętych półproduktów,które mam zamiar wykończyć w weekend.




Póki co troszkę zdjęć z naszego parku (fotki zrobione przez Darka-prawda,że piękne?)To już chyba ostatnie nasze wyjście w tym roku do tego miejsca( w zimie nieczynne).
















Stoisko w parku naszych znajomych.Ser  oscypek  w górach smakuje najlepiej..szczególnie z grilla i z żurawinką:) 








Nie chwaliłam się jeszcze woreczkiem,który zrobiła mi mamusia.




I zasłonką,na drzwi spiżarni i nad drzwi kuchni-takie cudeńka tworzy moja siostra.




Życzę Wam twórczego i miłego weekendu.
Mam nadzieję,że będę mogła jutro nadrobić także zaległości blgowe i zajrzeć co u Was ciekawego słychać,bo strasznie tęsknię za Waszą pozytywną energią:)




   

niedziela, 12 września 2010

Upływający czas....

Obiecywałam sobie,że nie zniknę już na tak długo.....niestety notoryczny brak czasu związany z moim awansem nie pozwala mi na robienie wszystkiego tego co lubię.W pracy spędzam ostatnio więcej czasu niż w domu.....może to już pracoholizm????Nawet nie wiem kiedy umknęło lato....
Poza tym mieliśmy awarię laptopa,co całkowicie odcięło mnie od blogowego świata.A że nieszczęścia chodzą parami, to jeszcze "umarł" nasz aparat fotograficzny i chwilowo muszę korzystać z aparatu córki.
Chcę się pochwalić moim zegarem, który jest dla mnie bardzo cenną pamiątką po dziadkach:)


O tym jak mija czas przypominają nam dzieci.....to moja Sandra jak miała 5 lat


.........a tu 10 lat później.....




Moja róża chopinowska przywieziona przez córkę z Żelazowej Woli.....nadal kwitnie:)


W moim miasteczku jest bardzo ciekawy Park,który często odwiedzamy.










Mam nadzieję,że wraz z dłuższymi, jesiennymi wieczorami znajdę więcej czasu dla siebie,bo brakuje mi tego bardzo. 


Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego tygodnia.

wtorek, 6 lipca 2010

Powrót po długiej przerwie

Dużo się wydarzyło w moim życiu ....były chwile smutku (ale o nich nie będę pisać),był awans,ale przede wszystkim były wspaniałe dwa tygodnie u Maćka w górach.Niby to dla mnie żadna nowość,bo to prawie rzut kamieniem,ale tam dopiero wsłuchałam się w ciszę:) Jestem zauroczona tym miejscem,ma się wrażenie ,że tam Pan Bóg zatrzymał się na dłużej gdy tworzył świat.To naprawdę magiczne miejsce,pełne(no może nie pełne:),bo przestrzeni tam nie brakuje) życzliwych,interesujących i dobrych ludzi.
Dom Maćka kiedyś był domem rodzinnym jego ojca Jerzego Kukuczki.Dzisiaj jest w nim Izba Pamięci,którą można odwiedzać.
Niestety dla mnie to nie byly tak do końca wakacje,ale byłam tak zdesperowana i zakochana w tym miejscu;),że codziennie ponad 20 km dojeżdżałam do pracy...:),ale było warto!!
Już dawno tak nie odpoczęłam i nie zamieniłabym tych widoków i tej ciszy na żadne all inclusive..a zresztą tam właściwie też było all inclusive:))-były ogniska,spacery,świeże powietrze,dobre towarzystwo:),wieczory przy winku,Polaków nocne rozmowy,a przede wszystkim równowaga psychiczna...czego tak bardzo ostatnio mi brakowało.
Myślę, że te zdjęcia mówią wszystko za siebie...

Dom Maćka...niestety dzisiaj nie mam lepszego zdjęcia,dołączę w następnym poście,bo Sandra pojechała z aparatem do babci a tam były nasze foty z "wczasów":)





Droga,którą codziennie pokonywaliśmy..czasem na bosaka:)















Krowa "aksamitka":)






I widoki,które pokochałam w jednej chwili:)



























Nawet niebo było jakby bliżej.......


Dziękuję Ci Maciuś za takie fajne wspomnienia.Buziaki;)





Wszystkie moje blogowe znajome pozdrawiam i obiecuję nie znikać już na tak długo:) 



sobota, 10 kwietnia 2010

[*]


...przeleciał ptak przepływa obłok

upada liść kiełkuje ślaz

i cisza jest na wysokościach

i dymi mgłą katyński las...
Zbigniew Herbert „Guziki”

wtorek, 6 kwietnia 2010

Jeszcze o dekoracjach świątecznych




Ostatnia wizyta u mojej mamusi i siostry została uwieczniona na zdjęciach.Dzisiaj pokażę dekoracje ,które stworzyły.

Pisanki zdekupażowane..w naturze są ładniejsze,tylko kiepski ze mnie fotograf:(




Pisanki-zawieszki,które mama stworzyła z myślą o obdzieleniu bliskich-mnie też się dostały;)


Haftowane szarfy wykonane przez mamę i siostrę (jak ja im zazdroszczę tej dokładności...ech..)A tego zająca to ja planuję wyszyć już drugi rok..niestety bez skutku:(


























Na oknie rośnie rzeżucha w donicy zrobionej przez mamę.



Wiosenny pokój mojej mamusi.



Na koniec troszkę wiosny,która tutaj w górach przychodzi zawsze z lekkim opóźnieniem.







Wrzuciłam tylko niewielką część zdjęć ...niestety mój internet ciągle nie chce ze mną współpracować:(

Teraz muszę zmykać do pracy na nocną zmianę.




Pozdrawiam wszystkich zaglądających i życzę miłego wieczoru.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Życzenia


Radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego,

oraz błogosławieństwa Bożego

Niech zmartwychwstały Chrystus obudzi w nas to,

co jeszcze uśpione,

ożywi to,co jeszcze w nas martwe

i niech światło Jego słowa

prowadzi nas przez życie w radości i pokoju.



życzy

Bożena z rodziną