sobota, 16 października 2010

Zmotywowana...

....Waszymi pięknymi blogami- pracowicie i bardzo przyjemnie spędzam sobotę:) Piję kawę i szybciutko dołączam posta, bo w pokoju dzisiaj mam warsztat pracy.Pobielony stół kuchenny schnie,suszą się różane serducha,a wieszak czeka na przecierki.
Pochwalę się stareńką ramą,przerobioną dzisiaj pod wpływem chwili,w  której zamieszkały fotografie moich dziadków,jedno zdjęcie jest zjedzone przez korniki (takie stare),to zdjęcie stolarni mojego pradziadka (chyba z XIX w.)









Wieszaczek pomalowany i przetarty.








Zainspirowana stołeczkiem(PRZEPIĘKNYM) Ikusi,powstaje i mój stołeczek,który kiedyś należał do dziadka.... zarys już jest:) W następnym poście pokażę efekt końcowy.

Pozdrawiam wszystkich miłych gości i zmykam do malowania 
   

piątek, 15 października 2010

Uff nareszcie weekend:)

Po okresie wzmożonej pracy zawodowej nadszedł czas na zwolnienie tempa...bo sezon już za nami,a jak to bywa w hotelarstwie jesień to przestój.Bardzo się cieszę ,że będę mogła trochę odpocząć ,a tym samym nadrobić wszystkie zaległości w domu...a mam ich sporo.Miałam tyle planów na lato (które uciekło niepostrzeżenie) i niewiele udalo mi się zrealizować,teraz mam nadzieję,że znajdę czas również na blogowanie,a także tworzenie wszelkiego rodzaju przydasiów:) Zazdroszczę mojej mamie siły i samozaparcia w tworzeniu tylu cudeniek,przy absolutnym braku czasu.Pewnie pochwalę się robótkami mojej mamy,gdy tylko ją odwiedzę i obfotografuję wszystko.Póki co mama zdaje mi relacje telefoniczne,a ja.....obrosłam w domowe lenistwo i aż mi wstyd,bo to nie leży w mojej naturze takie nicnierobienie......Dlatego od jutra..przez cały weekend oddaję się przyjemnościom twórczym.Tutaj troszkę moich dawno zaczętych półproduktów,które mam zamiar wykończyć w weekend.




Póki co troszkę zdjęć z naszego parku (fotki zrobione przez Darka-prawda,że piękne?)To już chyba ostatnie nasze wyjście w tym roku do tego miejsca( w zimie nieczynne).
















Stoisko w parku naszych znajomych.Ser  oscypek  w górach smakuje najlepiej..szczególnie z grilla i z żurawinką:) 








Nie chwaliłam się jeszcze woreczkiem,który zrobiła mi mamusia.




I zasłonką,na drzwi spiżarni i nad drzwi kuchni-takie cudeńka tworzy moja siostra.




Życzę Wam twórczego i miłego weekendu.
Mam nadzieję,że będę mogła jutro nadrobić także zaległości blgowe i zajrzeć co u Was ciekawego słychać,bo strasznie tęsknię za Waszą pozytywną energią:)




   

niedziela, 12 września 2010

Upływający czas....

Obiecywałam sobie,że nie zniknę już na tak długo.....niestety notoryczny brak czasu związany z moim awansem nie pozwala mi na robienie wszystkiego tego co lubię.W pracy spędzam ostatnio więcej czasu niż w domu.....może to już pracoholizm????Nawet nie wiem kiedy umknęło lato....
Poza tym mieliśmy awarię laptopa,co całkowicie odcięło mnie od blogowego świata.A że nieszczęścia chodzą parami, to jeszcze "umarł" nasz aparat fotograficzny i chwilowo muszę korzystać z aparatu córki.
Chcę się pochwalić moim zegarem, który jest dla mnie bardzo cenną pamiątką po dziadkach:)


O tym jak mija czas przypominają nam dzieci.....to moja Sandra jak miała 5 lat


.........a tu 10 lat później.....




Moja róża chopinowska przywieziona przez córkę z Żelazowej Woli.....nadal kwitnie:)


W moim miasteczku jest bardzo ciekawy Park,który często odwiedzamy.










Mam nadzieję,że wraz z dłuższymi, jesiennymi wieczorami znajdę więcej czasu dla siebie,bo brakuje mi tego bardzo. 


Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego tygodnia.

wtorek, 6 lipca 2010

Powrót po długiej przerwie

Dużo się wydarzyło w moim życiu ....były chwile smutku (ale o nich nie będę pisać),był awans,ale przede wszystkim były wspaniałe dwa tygodnie u Maćka w górach.Niby to dla mnie żadna nowość,bo to prawie rzut kamieniem,ale tam dopiero wsłuchałam się w ciszę:) Jestem zauroczona tym miejscem,ma się wrażenie ,że tam Pan Bóg zatrzymał się na dłużej gdy tworzył świat.To naprawdę magiczne miejsce,pełne(no może nie pełne:),bo przestrzeni tam nie brakuje) życzliwych,interesujących i dobrych ludzi.
Dom Maćka kiedyś był domem rodzinnym jego ojca Jerzego Kukuczki.Dzisiaj jest w nim Izba Pamięci,którą można odwiedzać.
Niestety dla mnie to nie byly tak do końca wakacje,ale byłam tak zdesperowana i zakochana w tym miejscu;),że codziennie ponad 20 km dojeżdżałam do pracy...:),ale było warto!!
Już dawno tak nie odpoczęłam i nie zamieniłabym tych widoków i tej ciszy na żadne all inclusive..a zresztą tam właściwie też było all inclusive:))-były ogniska,spacery,świeże powietrze,dobre towarzystwo:),wieczory przy winku,Polaków nocne rozmowy,a przede wszystkim równowaga psychiczna...czego tak bardzo ostatnio mi brakowało.
Myślę, że te zdjęcia mówią wszystko za siebie...

Dom Maćka...niestety dzisiaj nie mam lepszego zdjęcia,dołączę w następnym poście,bo Sandra pojechała z aparatem do babci a tam były nasze foty z "wczasów":)





Droga,którą codziennie pokonywaliśmy..czasem na bosaka:)















Krowa "aksamitka":)






I widoki,które pokochałam w jednej chwili:)



























Nawet niebo było jakby bliżej.......


Dziękuję Ci Maciuś za takie fajne wspomnienia.Buziaki;)





Wszystkie moje blogowe znajome pozdrawiam i obiecuję nie znikać już na tak długo:)