wtorek, 6 lipca 2010

Powrót po długiej przerwie

Dużo się wydarzyło w moim życiu ....były chwile smutku (ale o nich nie będę pisać),był awans,ale przede wszystkim były wspaniałe dwa tygodnie u Maćka w górach.Niby to dla mnie żadna nowość,bo to prawie rzut kamieniem,ale tam dopiero wsłuchałam się w ciszę:) Jestem zauroczona tym miejscem,ma się wrażenie ,że tam Pan Bóg zatrzymał się na dłużej gdy tworzył świat.To naprawdę magiczne miejsce,pełne(no może nie pełne:),bo przestrzeni tam nie brakuje) życzliwych,interesujących i dobrych ludzi.
Dom Maćka kiedyś był domem rodzinnym jego ojca Jerzego Kukuczki.Dzisiaj jest w nim Izba Pamięci,którą można odwiedzać.
Niestety dla mnie to nie byly tak do końca wakacje,ale byłam tak zdesperowana i zakochana w tym miejscu;),że codziennie ponad 20 km dojeżdżałam do pracy...:),ale było warto!!
Już dawno tak nie odpoczęłam i nie zamieniłabym tych widoków i tej ciszy na żadne all inclusive..a zresztą tam właściwie też było all inclusive:))-były ogniska,spacery,świeże powietrze,dobre towarzystwo:),wieczory przy winku,Polaków nocne rozmowy,a przede wszystkim równowaga psychiczna...czego tak bardzo ostatnio mi brakowało.
Myślę, że te zdjęcia mówią wszystko za siebie...

Dom Maćka...niestety dzisiaj nie mam lepszego zdjęcia,dołączę w następnym poście,bo Sandra pojechała z aparatem do babci a tam były nasze foty z "wczasów":)





Droga,którą codziennie pokonywaliśmy..czasem na bosaka:)















Krowa "aksamitka":)






I widoki,które pokochałam w jednej chwili:)



























Nawet niebo było jakby bliżej.......


Dziękuję Ci Maciuś za takie fajne wspomnienia.Buziaki;)





Wszystkie moje blogowe znajome pozdrawiam i obiecuję nie znikać już na tak długo:) 



sobota, 10 kwietnia 2010

[*]


...przeleciał ptak przepływa obłok

upada liść kiełkuje ślaz

i cisza jest na wysokościach

i dymi mgłą katyński las...
Zbigniew Herbert „Guziki”

wtorek, 6 kwietnia 2010

Jeszcze o dekoracjach świątecznych




Ostatnia wizyta u mojej mamusi i siostry została uwieczniona na zdjęciach.Dzisiaj pokażę dekoracje ,które stworzyły.

Pisanki zdekupażowane..w naturze są ładniejsze,tylko kiepski ze mnie fotograf:(




Pisanki-zawieszki,które mama stworzyła z myślą o obdzieleniu bliskich-mnie też się dostały;)


Haftowane szarfy wykonane przez mamę i siostrę (jak ja im zazdroszczę tej dokładności...ech..)A tego zająca to ja planuję wyszyć już drugi rok..niestety bez skutku:(


























Na oknie rośnie rzeżucha w donicy zrobionej przez mamę.



Wiosenny pokój mojej mamusi.



Na koniec troszkę wiosny,która tutaj w górach przychodzi zawsze z lekkim opóźnieniem.







Wrzuciłam tylko niewielką część zdjęć ...niestety mój internet ciągle nie chce ze mną współpracować:(

Teraz muszę zmykać do pracy na nocną zmianę.




Pozdrawiam wszystkich zaglądających i życzę miłego wieczoru.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Życzenia


Radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego,

oraz błogosławieństwa Bożego

Niech zmartwychwstały Chrystus obudzi w nas to,

co jeszcze uśpione,

ożywi to,co jeszcze w nas martwe

i niech światło Jego słowa

prowadzi nas przez życie w radości i pokoju.



życzy

Bożena z rodziną

wtorek, 30 marca 2010

Przedświątecznie......

Dzisiejszego posta piszę u mojej siostry,korzystam z jej prędkości neta:),u mnie w domu zasięg jest tak tragiczny,że wstawienie zdjęć na bloga graniczy czasami z cudem!!!
O 7.00 rano wróciłam z nocnej zmiany,wypiłam kawkę przy lekturze mojej ulubionej gazetki;)




Porobiłam troszkę zdjęć i pojechaliśmy w odwiedziny do mojej mamy.
W tym roku w moim domu są dosyć ubogie dekoracje,a powodem jest oczywiście brak czasu,ale i tak zrobiło się wiosennie,szczególnie jak świeci słoneczko,a za oknem słychać ćwierkanie ptaszków.





Hiacynt nareszcie pokazał się w całej okazałości i pięknie pachnie:)












Moje gałązki wierzbowe ozdabiają szydełkowe kwiatki i gipsowe owiesie.















Posiałam rzeżuchę,ale nie wiem czy zdąży wykiełkować.



Nie będę się dzisiaj rozpisywać,bo chcę się nacieszyć wizytą u mamusi:)


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i życzę wyciszenia w tym szczególnym czasie.





piątek, 19 marca 2010

Wiosna! Wiosna!

Czytam na Waszych blogach,że cierpicie na przesilenie wiosenne i bezproduktywność ogromną.U mnie to jakoś inaczej chyba działa,bo mnie właśnie chandra mija z każdym promieniem słońca.Od miesiąca cierpiałam na ogromne nieróbstwo,ale całe szczęście to już za mną.Mimo tego ,że zima też ma swój urok ..ja, urodzona w czerwcu potrzebuję ciepła i promieni słonecznych.I dlatego zaczynam teraz wychodzić z letargu zimowego.Remont mojej kuchni ruszył;) ....nareszcie!!!

A w międzyczasie powstają drobiazgi,które cieszą moje oko.
Powstała więc oprawa do obrazka,który n
amalowała kiedyś moja uzdolniona mamusia.Ja nazywam tego chłopczyka francuskim Gawroszem,mimo tego że nie śpiewa,a roznosi gazety;)
Nie wiem jeszcze gdzie znajdzie swoje miejsce,więc narazie czeka..



Przerobiłam też swojego gipsowego anioła,który wcześniej był złocony,a dzięki przecierce udaje,że jest z kamienia..a może z marnuru?:)


Odsłaniam też rąbek mojego przerobionego kredensu kuchennego,a dokładnie gzyms,który znalazłam na strychu i pewnie został wykonany w stolarni mojego pradziadka.Całości nie pokazuję,bo jeszcze prace trwają;)









A propos strychu...wczoraj dostałam takiego powera,że cały strych wysprzątałam i jestem z siebie strasznie dumna:) Przy tej okazji znalazłam oczywiście mnóstwo ciekawych przedmiotów i przydasiów do przeróbki i całą stertę starych nut.

Dokończyłam też moją magnolię i teraz zastanawiam się co z nią dalej zrobić?????Może obrazek,a może podusię....



No i powstał też woreczek (na nocnej zmianie w pracy,hehe) mój prywatny z moim inicjałem.





Pozdrawiam wszystkich gorąco w ten piękny poranek i zmykam malować dalej meble w kuchni.