...
szary,wietrzny,ponury.....niestety....Nastrój mam taki jak pogoda za oknem:(
Dla ubarwienia tego smętnego dnia troszkę zdjęć pierwszych kwiatów posadzonych w moim nowym ogrodzie .
Chwalę się też igielnikiem zrobionym na zamówienie przez mamcię :)
Nie mam dzisiaj weny twórczej,bo jestem strasznie pociągająca i kaszląca.Zmykam do łóżka z kubkiem gorącej herbaty,bo do poniedziałku muszę postawić się na nogi .
Trzymajcie się cieplutko:) i nie dajcie się grypie
Bożena
Opętały mnie w tym roku przetwory.Większość warzyw pochodzi z naszego ogródka.Radość moja z udanych plonów jest ogromna,ponieważ to pierwszy nasz warzywniak .Okazuje się,że ziemia w tym miejscu jest tak żyzna,że nie trzeba specjalnego wysiłku,żeby zobaczyć na grządce na przykład 3 kg cukinię,czy uginające się gałązki pomidorków cherry.Duma rozpiera mnie jeszcze bardziej gdy pomyślę,że wszystkie te kolorowe warzywka pochodzą z nasionek, a nie sadzonek kupionych w sklepie.W związku z tegorocznymi sukcesami warzywnymi....w przyszłym roku powstaną dodatkowe cztery rabaty:).
Zagotowałam ogórki w zalewie musztardowej,chili,w zalewie orientalnej z kurkumą i curry,kapustę czerwoną ze śliwkami,gruszki w occie,powidła śliwkowe,nutellę śliwkową ( pyszna !!),pomidory z oliwą z oliwek z dodatkiem bazylii i oregano,leczo,sosik słodko kwaśny z pomidorków,cukinię a'la ananas,śliwki w occie.....ufffff i narazie mam przerwę ,nie dlatego,że już straciłam siły ,ale niestety wyschła nam studnia i nie mamy wody.Kochane pomóżcie mi w tańcu deszczu,bo tutaj na południu jest katastrofa z wodą.Troszkę odbiegłam od tematu słoikowego....
Polecam Wam sosik słodko-kwaśny hicior tegorocznej mojej spiżarni.Prosty w wykonaniu i naprawdę przepyszny (testowałam na siostrze,która zjadła cały słoik ....na zimno,łyżeczką...hehe)
Przepis na sos słodko-kwaśny z dodatkiem kolendry
75 kg pomidorów bez skórki pokrojonych w kostkę
20 dkg cebuli pokrojonej w kostkę
2 jabłka zetrzeć
15 dkg cukru
Wszystkie składniki zagotować
Po odparowaniu 1\4 objętości dodać:
1 łyżkę soli
15 ziarenek kolendry rogniecionej
szczyptę cynamonu
50 ml octu 10 %
Gotować jeszcze 30 min.,gorące wlewać do słoików.
Uwagi:
W przepisie jest informacja,żeby nie zagotowywać,ja jednak pasteryzowałam 10 min.Proponuję wszystkie składniki kupić x 10
Smacznego
Życzę Wam rodzinnej, miłej niedzieli.
Moja Tilda...pierwsza,ukochana,bo podarunek od najwspanialszej mamusi.Mama wie co lubię,co mnie cieszy....jak to mama..... :)Kocham Cię mamo,za to że jesteś taka zakręcona pozytywnie,że po Tobie mam zapał do robienia różnych dziwnych rzeczy,za to że nie siedzisz bezczynnie i nie narzekasz ,że zawsze masz energię (tą pozytywną),którą potrafisz mnie zarazić.Buziaki wielkie.
Nie pisałam o tym,że urlop spędziłam z mamą.To był cudowny czas..mama przyjechała do mnie...i wcale nie trzeba wyjeżdżać na Majorkę,żeby być szczęśliwym.Poranne kawy w ogrodzie,szycie firanek,ptaszków,wieczorne rozmowy przy winku..zachód słońca za góry oglądany na tarasie..bezcenne,niezapomniane wspomnienia.Zdarzyło nam się nawet projektowanie pokoju mojej córki Sandry o drugiej w nocy i tak się nakręciłyśmy,że zaczęłyśmy szyć,serduszka,poduszki,narzuty...Gdy Sandra wróciła po dwóch dniach to .....szczęka jej opadła.....chyba sięj podobało;) tylko szczypta przemyconego przeze mnie romantyzmu jej nie pasowała...........no cóż nastolatka.Pokażę nasze wyczyny w pokoju córki innym razem.
Już niedługo ogłoszę moje CANDY z okazji rocznicy mojego nowego życia w tym cudownym miejscu i z okazji chrztu mojego nowego domu...;) Moja chatka doczekała się nazwy.....o tym wkrótce.......................
Pozdrawiam Was serdecznie i zaglądajcie czasem do mnie,obiecuję,że już nie będę robić takich długich przerw w pisaniu.
Mieszkając w starym domu zbierałam cały czas przydasie,które niekoniecznie pasowały do mojego domu,ale miałam przeczucie,że jeszcze kiedyś znajdę zastosowanie na te staruszki.Teraz tylko wyciągam z lamusa te wszyskie rzeczy ,przerabiam i cieszą moje oko.Te makatki kupiłam chyba 10 lat temu i tak leżały i czekały na właściwy moment:)
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawicie ślad po swojej obecności w moim świecie
Miłego i słonecznego tygodnia.
Dzisiaj troszkę widoków i przyrody która mnie otacza :)Mysłę,że bardzo szybko wpasowaliśmy się w nasze nowe wiejskie życie.Kocham moje nowe otoczenie i obcowanie z naturą.Czuję się tutaj jakbym była na wiecznych wakacjach.
Niedawno zaliczyliśmy..(jak co roku zresztą) nasze dożynki z tym ,że tym razem mój Darek szedł w korowodzie z jastrzębiem.Mnie też nie ominęła przyjemność trzymania na rękach paru "małych "ptaszynek...hehe.Podobno mam się przyzwyczajać ,bo Darek nosi się z zamiarem nabycia takiegoż ptaszka.No czuję,że za chwilę mój dom zamieni się w zwierzyniec prawdziwy,ale co tam.....na wsi przecież trzeba coś hodować:)
No i nasze dwa psiaki,które nareszcie nauczyły się żyć ze sobą:)
Życzę Wam słonecznej niedzieli.